poniedzielski.pl
 
..nie jestem ani poetą, ani twórcą...
Mam szereg wyrzutów sumienia, bo nie traktuję tego ciagle poważnie. Owszem, piszę, i to czasem za pieniądze. Czyli traktuję to dość profesjonalnie. Tylko..., że jak nie piszę na zlecenie, to raczej nie piszę wcale. Myśle że na twórcy czy poecie spoczywa pewien obowiązek tworzenia. On powinien ten talent wykorzystywać, bo to niewykorzystywanie może się potem zemścić na nim i... na narodzie... Ja nie mam takiej skłonności, żeby wyjść, jak mówi poeta na suchego przestwór oceanu i obwieszczać Państwu jakieś prawdy. Czasem sobie coś pozapisuję, czasem więcej, czasem mniej - nie ma tego dużo - tak, że bez jakiejś fałszywej skromności byłbym przeciwny nazywaniu mnie aż tak...

więcej aktualności
   
Galerie



© 2009 Andrzej Poniedzielski
Wszelkie prawa zastrzeżone.
     

W MEDIACH



2015.10.10  Eksplozja spokoju  KALEJDOSKOP KULTURALNY
 
 
W numerze 34 Polityki ukazał się artykuł Anety Kozioł poświęcony analizie współczesnych kabaretów. W  nim również o A. Poniedzielskim. (czytaj)
 
Na „Portalu Ludzi Wartościowych” opublikowano sylwetkę Andrzeja Poniedzielskiego w postaci obszernego wywiadu. (czytaj)
 
...Zaczynałem w kulturze studenckiej, poezji śpiewanej – gatunkach, które są rodzajem zwierzenia. Z gwiazdorstwem nie mają wiele wspólnego... ...W mojej epoce uwielbienia nie ujawniało się. Byliśmy chowani w dość indiańskich warunkach, jeśli chodzi o okazywanie uczuć. Nie kokietuję więc: jestem zdziwiony, że ludzie traktują mnie jak odkrycie. A to żadna moja zasługa, to, co przeze mnie przepłynęło...
...Wyszedłem przed widownię i zacząłem: „Myślałem dużo ostatnio…”. I zawiesiłem głos. Zrobiła się cisza. Wtedy ktoś z publiczności krzyknął: „Gratuluję!” (śmiech). Ludzie zaraz podzielili się na kibicujących jegomościowi i mnie. Czekali, co dalej. A na mnie spłynęła łaska. Odparłem: „Dziękuję bardzo, ale wyczułem ton zazdrości w pańskim głosie”...
Z wywiadu „Andrzej Poniedzielski-nieprzewidywalny” Anny Augustyn-Protas z Claudii

...To, że tak często pojawiam się w telewizji, uważam za osiągnięcie, bo nie robiłem w tym kierunku nadmiernych ukłonów. Zdaję sobie sprawę z ulotności chwilowej popularności medialnej. W branży nazywają mnie "Nasza misja", ponieważ jestem tani w pokazywaniu. Wystarczy jedna statyczna kamera, a dla niektórych i to wydaje się za dużo. Mam jeszcze inną zaletę telewizyjną - dzięki mnie wzrasta oglądalność. Widz zajmujący się wieczorem "pilotażem" kanałów telewizyjnych, gdy przerzucając kolejne stacje trafi na mnie, to przy moim powolnym sposobie mówienia, zanim doczeka się podmiotu, upłynie sporo czasu. A oglądalność rośnie...
Z wywiadu „Chłód przystawionej do czoła lufy” Krzysztofa Kowalewicza.
 
...słowa mają takie niebezpieczeństwo, że przy umiejętności ich stosowania ma się wrażenie posiadania nad nimi władzy, bycia dobrym rzemieślnikiem. Potem okazuje się to prawdą, ale jest się jedynie rzemieślnikiem i trudno przeskoczyć słowami na stronę poezji. One dają mi do zrozumienia, że nie są takie łatwe. W ciągu mojego życia słowa zmieniły barwy i odcienie, niektóre z nich zrobiły oszałamiającą karierę...
Z wywiadu „Śmiech to zjawisko ostateczne” Igi Gierblińskiej i Edyty Hetmanowskiej. Tygodnik „Przegląd”. nr 28/2009.